Amerykański sen. Pokolenie Solidarności

Amerykański sen. Pokolenie Solidarności

Ewa Maria Slaska

Wydawnictwo Ewa Maria & Friends/Softwision, Berlin/Szczecin 2025, str. 392

ISBN 978–83–972139–6‑8

To jest po trosze powieść, choć bardziej dygresyjna opowieść o losach Basi Gruby (Grubby), Stefana Sępa Sarzyńskiego (!), ich przyjaciółki Ewy oraz narratorki. Są z Gdańska, z pokolenia Solidarności, urodzili się dwa-trzy lata po drugiej wojnie światowej. Z tego samego co oni pokolenia (i z Gdańska) jest też Ewa Maria Slaska, autorka książki. Podobnie jak oni w książce, tak ona w rzeczywistości wyjechała skutkiem stanu wojennego z Polski. Basia i Stefan ostatecznie znaleźli się w USA, o czym marzyła Basia – ona, tak jak bohaterka książki, jej imienniczka Ewa, została w Berlinie. Jest pisarką i tłumaczką, mocno związaną ze Szczecinem, gdzie bywa często i gdzie ma wielu znajomych.

Autorka „Amerykańskiego snu”, absolwentka archeologii, pisała berlińskie felietony do „Kuriera Szczecińskiego”, wyróżnione polsko-niemiecką nagrodą dziennikarską. Związała się z berlińsko-szczecińskim stowarzyszeniem Städtepartner Berlin Kreuzberg – Stettin e.V., przewodniczyła mu przez parę ładnych lat, współorganizowała niejedno berlińsko-szczecińskie spotkanie i przedsięwzięcie, w tym pomoc dla placówek opiekuńczych, akcję rewitalizacji miejskich podwórek, wigilie szczecińsko-berlińskie, wycieczki po obu miastach i regionach; relacje ze Szczecina i Pomorza Zachodniego zamieszcza w swoim blogu (https://ewamaria.blog). Z Michałem Rembasem opublikowała fotograficzny album „Nie umarłem/Ich bin nicht tot”, opowiadający o cmentarzach w obu miastach. Z przyjaciółmi opiekowała się grobem pochowanego w Berlinie wybitnego polskiego językoznawcy Aleksandra Brücknera (styczeń 1865 – maj 1939), którego prochy zostały w 2023 roku przeniesione na Cmentarz Rakowicki w Krakowie. Również razem z przyjaciółmi upamiętnia w Berlinie poznańską poetkę i bojowniczkę ruchu oporu Irenę Bobowską (1920–1942), jak też szczecińskiego przeciwnika nazizmu Hermanna Stöhra (1898–1940). Jest aktywna w ruchach feministycznych, demokratycznych, antywojennych, artystycznych.

„Amerykański sen” odwołuje się do postrzegania dziejów społecznych poprzez rytm pokoleń. Opowieść zaczyna się w Gdańsku tuż po wojnie. Jej bohaterowie dziedziczą pamięć o niej, najmocniej Stefan, syn Żydówki. Pochodząc z rodzin o różnym według przedwojennych miar statusie, wychowywani w różnych dzielnicach miasta, chodzili do tego samego liceum blisko Stoczni im. Lenina. Kształtowały ich oraz ich życie te same wydarzenia, opisane w książce, m.in. śmierć Stalina, 1000-lecie chrztu Polski, rok 1968 i procesy polityczne, Grudzień ’70 w Gdańsku i Gdyni, „era Gierka”, Sierpień ‘80. W refleksjach zwłaszcza o dziedzictwie Solidarności dużo jest narratorskiego krytycyzmu. Gorzkiego…

Rozdział „Obywatele” (o strajkach sierpnia 1980) prawie w całości napisała Krystyna Koziewicz, polska dziennikarka z Opola, również solidarnościowa emigrantka, mieszkająca w Berlinie. O tamtym czasie są jeszcze w książce dwa krótkie rozdziały, następne to stan wojenny, internowanie Stefana, wtedy już męża Basi, w ośrodku, w którym znalazła się elita intelektualna opozycji i Solidarności.

Najpierw, bo 13 stycznia 1983 roku, z kraju wyjechała Basia z dziećmi, potem Ewa. Basia pojechała do wymarzonego Nowego Jorku, później dołączył do niej Stefan po kilkumiesięcznym pobycie w Berlinie. Ewa została w Berlinie.

Poruszające są opowieści o ich doświadczeniach emigracyjnych: wyjeździe z kraju z paszportem w jedną stronę, pobycie w zbiorowym „heimie” (ośrodku tymczasowym), staraniach o tzw. „dudlung” (przedłużony pobyt) i azyl w Niemczech, bądź o „zieloną kartę” na wyjazd do USA. Narratorka wplata w tekst uwagi o społecznych i politycznych relacjach polsko-niemieckich, o spontanicznej, ogromnej, a mało dziś pamiętanej pomocy Niemców w latach stanu wojennego dla polskiej opozycji i Polaków kraju, dla emigrantów, także ale też o narastającym z czasem zniecierpliwieniu, odżywaniu negatywnych stereotypów, o napływie z Polski „spätaussiedlerów” (późnych wysiedleńców), powołujących się na niemieckie pochodzenie, o problemach ze znalezieniem pracy, w Niemczech, o bezdomności, alkoholizmie, upadku mitu pięknego Zachodu… Trudny to był czas, pełen wyrzeczeń i zwyczajnej tęsknoty za krajem, wymagający samozaparcia. Kto nie uległ przeciwnościom, ten wygrał. Los pokolenia dzieci solidarnościowych emigrantów narrator książki widzi już inaczej.

Bardzo trudno w wyśnionej Ameryce miała Basia, a przede wszystkim Stefan, który podobnych snów i złudzeń co ona nie miał. Książkę, doprowadzoną do prezydentury Donalda Trumpa, kończy wstrząsający opis cmentarza dla bezdomnych na nowojorskiej wyspie Hart. Ludzi chowa się tam piętrami, układając trumny na trumnach…

Na początku książki jej autorka umieściła motto: „Wszyscy marzyliśmy o wolności. Nie wiedzieliśmy, że są dwie”.

***

Ewa Maria Slaska wydawała w Berlinie polsko-niemiecki magazyn literacki „Wir”, drukowany w Szczecinie, organizowała polsko-niemieckie warsztaty dla młodych tłumaczy literatury. Druk jej debiutanckiej książki „Portret z ametystem” skończył się jeszcze w Gdańsku, lecz 12 grudnia 1981 roku, więc niemal cały nakład… zaginął. W wydawnictwie paryskiej „Kultury” opublikowała „Dochodzenie” (1985), w Warszawie – opowiadania „Piękne dni w Visby” (2006), a w Zielonce pod Lublinem – sagę rodzinną „Lublinerowie” (pod pseudonimem Ewa Lubliner).

O nowej książce Elżbieta Kargol z Berlina napisała: „To historia, w której wielu z nas uczestniczyło. (…) Książka ważna, o pokoleniu, które zmieniło bieg historii”.

Bogdan Twardochleb