Andrzej Milczanowski. 1939–2024. Kolaż (auto)biograficzny
Andrzej Milczanowski. 1939–2024. Kolaż (auto)biograficzny
Kinga Konieczny, Eryk Krasucki
Wydawnictwo i Drukarnia Kadruk, Książnica Pomorska, Wydawnictwo Fronton, Szczecin 2025, str. 640 + 40 (wkładka fotograficzna)
ISBN 978–83–68301–26‑7
Krąg postaci dramatu tworzy w tej książce wiele osób. W centrum jest Andrzej Milczanowski – syn, brat, mąż, ojciec, prawnik, przed czerwcem 1989 roku m.in. działacz podziemnej opozycji, uczestnik strajków, współtwórca pierwszej Solidarności, więzień polityczny… Aż stało się, że współprzewodził buntowi ’88 roku, który okazał się prologiem Okrągłego Stołu. I dalej: szef UOP i minister spraw wewnętrznych, a po odejściu z rządu notariusz i znów uczestnik protestów społecznych… Orędownik rodziny, domu, przyjaźni, filozofii, poezji, muzyki, służby państwu. Szczecinianin. Tę książkę można czytać strona po stronie, a można też fragmentami. Niczego się nie uroni, a przeciwnie – zyska, bo choć jest bardzo przemyślana, precyzyjnie ułożona, to każdy Czytelnik może ją wzbogacić.
Jest nowatorska. Nie jest zwyczajną biografią, zbiorem wspomnień – jest „kolażem (auto)biograficznym”, zbiorem opowieści, głosów wolnych i niezależnych, a przez to jakby sama z siebie „wolność ubezpiecza”, daje przykład dialogu. W budowie, konstrukcji jest polifoniczną kompozycją, „rozsypanką” – ułożoną i do układania, w i e l o g ł o s e m, dramatem. Jej autorzy to Kinga Konieczny – reportażystka, autorka barwnych (interaktywnych) opowieści dla dzieci, filmowych reportaży historycznych, redaktorka, i Eryk Krasucki – historyk współczesności, profesor uniwersytetu, publicysta, redaktor, autor monografii (kilka już opublikował).
Jej lekturę można zacząć od kończącego część drugą „Wielogłosu…” – zbioru krótkich opinii o Andrzeju Milczanowskim. Są wśród nich krańcowo różne, acz wszystkie zauważają jego silny charakter, przekonania, poświęcenie w działalności społecznej i pracy.
Można też zacząć od części pierwszej, zatytułowanej „Ojciec i brat”, która jest żywo prowadzoną rozmową autorów z siostrą Andrzeja Milczanowskiego, panią Wandą, i córką, panią Anną. Już tu, w swoistym prologu, mającego charakter motta życia Andrzeja Milczanowskiego, koniecznego wstępu, pojawia się jego ojciec, Stanisław, prokurator w mieście Równe na Wołyniu, aresztowany przez NKWD rano 26 września 1939 roku i wyprowadzony z domu. Jego syn miał wtedy trzy miesiące. Nie mógł zapamiętać nawet zarysu sylwetki ojca, nawet cienia. Ta wielka nieobecność ojca stała się dla niego, jego matki i siostry, wielką jego obecnością. Przez całe życie chciał wyjaśnić, co się z nim stało. Dopiero po upadku ZSRR, gdy był już ministrem, dowiedział się: zabił go jakiś (zapewne) enkawudzista w więzieniu w Kijowie. Został pogrzebany w zbiorowej mogile w Bykowni…
Siostra i córka opowiadają w tej rozmowie o rodzinie, siostra – o matce, pięknej kobiecie, i jej bohaterstwie. Przez całą wojnę, okupację sowiecką i niemiecką we Lwowie, utrzymywała i wychowywała dwoje dzieci. Obie mówią np. o ulubionych przez ich brata/ojca pierogach ruskich, które robiła (nikt takich później nie robił), „studzininie” (każdy lwowiak wiedział – i wie! – co to takiego), bułeczkach drożdżowych i kamedułkach, o studiach Andrzeja Milczanowskiego w Poznaniu, jego żonie, pracy prokuratora etc., pasji do poezji Rilkego, Bursy (wiersze obu recytował z pamięci, innych poetów także), o muzyce, strajku w stoczni po ogłoszeniu stanu wojennego, procesie w Bydgoszczy, więzieniu. Do tekstu rozmowy jej autorzy dołączyli fragmenty z innych wypowiedzi obu interlokutorek, istotnie ją dopełniając. Opracowali ją jak dialog, dramat, aż prosi się o przeniesienie na scenę.
Lekturę można zacząć od części drugiej: „Dokumenty”, którą otwiera wzorcowo opracowane „Kalendarium życia Andrzeja Milczanowskiego”. Następnie są podrozdziały, dotyczące poszczególnych okresów jego życia i pracy, ułożone chronologicznie, lecz skomponowane niczym mozaika, collage z tekstów różnorodnych, zamieszczonych w całości, lub we fragmentach rozrzuconych po różnych okresach życia. Są tu więc wypowiedzi Andrzeja Milczanowskiego, wywiady z nim, opinie z różnych miejsc pracy, wspomnienia różnych osób z czasu opozycji, pierwszej Solidarności, podziemia, relacje o strajku w stoczni po ogłoszeniu stanu wojennego, wypowiedzi dowódców wojska i milicji, dokumenty rozprawy w Bydgoszczy, m.in. tekst wyroku, odwołania, skargi, zażalenia, różne materiały ze strajku 1988 roku, przełomu lat 1989/1990, pracy w UOP, MSW, sprawy „Olina” (1995–2010), która rozgrzewała Polskę i nadal jest przypominana. Poruszająca jest część o życiu prywatnym.
Piękne są wypowiedzi Andrzeja Milczanowskiego o filozofii Nietzschego, poezji, buddyzmie zen, wolności, chwilach szczęścia w więzieniu. W rozmowie z Piotrem Najsztubem (wyrecytował mu poemat „Luiza” Andrzeja Bursy) opowiadał: „Pewnego wieczoru samotnie przeżyłem najpiękniejszy zachód słońca w moim życiu. W Zakładzie Karnym w Potulicach, jak Boga kocham!”.
To jest książka, do której będzie się chciało wracać, m.in. do wypowiedzi, często sentencji, zamieszczonych w rozdziale „Prywatnie”.
I część trzecia: „Wspomnienia”, a niej wypowiedzi 23. osób. Wśród nich tak bliskich przyjaciół, jak poetka Anna Frajlich, fotografik Ryszard Dąbrowski, dziennikarka Barbara Hrybacz, Mieczysław Ustasiak, Ewaryst Waligórski, Jan Tarnowski, Sylwia Wójcikowa, ks. Jan Marcin Mazur…
Liczne wypowiedzi z tej książki chce się wypisać jak sentencje do zapamiętania. Na przykład: „A jeżeli chodzi o los ojca, nie nastawił mnie negatywnie do Rosjan, Białorusinów, Ukraińców. Przeciwnie, uważam, że tragiczne doświadczenia, przez które przeszliśmy jako ofiary sytemu, winny nas zbliżać, nie dzielić”.
Albo z 2010 roku: „Ja coraz mniej rozumiem świat, to znaczy tę polską rzeczywistość, (…) albo ta polska rzeczywistość zaczyna miewać coraz bardziej patologiczne przejawy. Tak bym to powiedział. Ja do słowa wolność jeszcze bym przydawał taki określnik – normalna. Z wielu rzeczy też trzeba jakby umieć w sposób nieprzesadny korzystać. (…) My musimy sobie uświadomić (…), że pewnych procesów nie sposób przyspieszyć”.
Autorem zdjęcia-portretu na okładce jest Ryszard Dąbrowski, fotografik, działacz podziemia, który w czasie stanu wojennego wyjechał z rodziną ze Szczecina z paszportem w jedną stronę. Mieszka w Berlinie. We wkładce fotograficznej jest więcej zdjęć jego autorstwa. Są dokumenty i plakat według jego projektu, przypominający o uwięzieniu Andrzeja Milczanowskiego. Opracował niewydany jeszcze leksykon stoczni Szczecina i dawnego Pomorza od ich początków.
Bogdan Twardochleb
