Felicita! Psychobiografia Felicity Vestvali
Felicita! Psychobiografia Felicity Vestvali
Piotr Szarota
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2025, str. 316
ISBN 978–83–68267–22‑8
Była gwiazdą światowych scen. Jej późny krewny, Piotr Szarota, profesor w Instytucie Psychologii PAN, autor znanych książek, wykonał detektywistyczną pracę, rekonstruując jej biografię, lecz wszystkich zagadek nie rozstrzygnął. Jej prawdziwe nazwisko brzmiało: Maria Caroline Anna Emilie Stegemann, a sceniczne – Felicita Vestvali (Vestfali, Vestwali). Urodziła się 23 lutego 1828 roku w Szczecinie. „Miała mocny basowy głos i kolosalną posturę, poświęciła karierę na odgrywanie męskich postaci: Hamleta, Otella i innych bohaterów szekspirowskich, co przyniosło jej (…) duże uznanie” – pisała jedna z nowozelandzkich gazet. W młodości urodziła syna, acz pisała o sobie, że „od zarania była wrogiem mężczyzn”. Wolała towarzystwo kobiet.
Jej ojcem był porucznik Georg Leberecht Stegemann. Po stracie pierwszej żony poślubił młodą wdowę – Charlottę z domu von Hünefeld, wywodzącą się z rodu von Bieberstein, mającego korzenie w XIII-wiecznej Szwajcarii, a dokładniej z jego mazowiecko-wschodniopruskiej gałęzi Kazimierski von Bieberstein, mającej bogate polsko-niemieckie powiązania. W XIX-wiecznej prasie i wydawanych na przełomie XIX i XX wieku leksykonach życia teatralnego można przeczytać, że również jej ojciec pochodził ze znacznego, szlacheckiego rodu, a w Szczecinie osiedlił się, gdy musiał opuścić ojczyznę z przyczyn politycznych. Sama Felicita utrzymywała, że była córką krakowskiego złotnika Stanisława Westwalewicza. Piotr Szarota docieka, jak mogło czy też nie mogło być.
Stegemanowie mieszkali w Szczecinie przy ul. Rödenberg 249 – dziś to Podgórna na odcinku od Staromiejskiej w dół. Ojciec był wyższym inspektorem w zarządzie garnizonu, jego żona prowadziła dom. Felicita, w domu wtedy Anna Maria, miała dwóch młodszych braci, Ernsta Gustava i Adolpha Heinricha, przybranego brata Heinricha z pierwszego małżeństwa ojca i starszą siostrę Emmę z pierwszego małżeństwa matki. Po latach siostry bardzo się do siebie zbliżyły.
W Szczecinie uczęszczała do żeńskiego gimnazjum przy dzisiejszej ul. Farnej. Idąc z domu do szkoły musiała mijać kościół św. Jakuba, gdzie kantorem był słynny już wówczas książę ballady, Carl Löwe. Szarota przypuszcza, że to on mógł odkryć jej wokalny talent, co jest tym bardziej prawdopodobne, że z jego córkami, rok i dwa lata starszymi od niej, mogła się przyjaźnić, a na pewno znać. W dzieciństwie chciała być misjonarką i szerzyć dobro w świecie. Ostatecznie, nie odbiegając od tego, wymarzyła sobie karierę teatralną. Rodzice byli przeciwni, więc – by dopiąć swego – dzień po konfirmacji (mogła mieć wtedy 15 lat) uciekła z domu w przebraniu chłopaka, bo tak łatwiej było wędrować, jak też imać po drodze różnych zajęć dla zarobku.
Piotr Szarota rekonstruuje jej biografię i karierę. Miała znanych w świecie teatralnym protektorów, studiowała w konserwatorium w Paryżu, swoją grą zdobyła Włochy, Francję, Anglię, Niemcy, Rosję. Furorę robiła w Stanach Zjednoczonych, a gdy wjeżdżała do stolicy Meksyku, przed jej bramami witał ją prezydent państwa ze świtą osobistości. W darze od niego otrzymała sześć pięknych koni. We Francji podziwiał ją Napoleon III, a gdy ponownie wyprawiła się do USA – prezydent Lincoln i jego żona, w Niemczech – Fryderyk Nietzsche. Dziś powiedziano by, że była celebrytką.
Mierzyła ponad 180 cm wzrostu i miała niecodzienny głos – kontralt o „fenomenalnej sile i głębi”, jak pisała prasa w Neapolu. Śpiewała w operach, występowała w teatrach dramatycznych, najchętniej w męskich rolach szekspirowskich. Grała więc Romea (Julię czasem też), Otella, Hamleta, wzbudzając euforię, a nawet „paroksyzmy entuzjazmu”. Opanowała grę na wielu instrumentach, znała biegle sześć języków, w tym polski. Kochała kobiety i była im wierna. Dwie dekady była związana z Elise Lund, aktorką, a z Rosą, którą w listach nazywała Horacym, przez kilka lat mieszkała w Berlinie. Zresztą w Berlinie czuła się chyba najlepiej. Ponoć planowała tam dużą inwestycję.
Choć – jak twierdzi Szarota – Szczecin „skutecznie wygumkowała” ze swojej biografii, to w listopadzie 1868 roku do niego przyjechała i grała w Teatrze Miejskim. Ponoć tutejsza prasa pominęła to milczeniem, lecz warto by to sprawdzić. Tym bardziej, że – jak nadmienia Szarota – na początku XX wieku jedna z tutejszych gazet zaliczyła ją do najsłynniejszych szczecinianek po Katarzynie II.
Z siostrą zbudowały wille w Bad Warmbrunn, dzisiejszych Cieplicach. Zbudowała trzypiętrowy dom przy Marszałkowskiej w Warszawie. Na początku 1880 roku przyjechała na jego otwarcie. Nagle zachorowała. Nie było ratunku. Zmarła 3 kwietnia. Została pochowana w Cieplicach. Jej grób się nie zachował. Nie zachował się ani dom w Warszawie, ani rodzinny dom w Szczecinie. W Cieplicach są wille jej i jej siostry. W księgarniach jest pierwsza jej polska biografia.
Bogdan Twardochleb
