Lepiej. Opowieści emigrantek
Lepiej. Opowieści emigrantek
Klub Cudownych Kobiet
Wstęp: Beata Zuzanna Borawska, Wydawnictwo Klak, Berlin 2025, str. 93.
Besser. Geschichten von Migrantinnen
Club der Wunderbarer Frauen
Tłumaczenie na niemiecki: Agata Jagna Czarkowska, Klak Verlag, Berlin 2025, str. 105.
ISBN 978–3‑911617–15‑4
Książka ma dwie lustrzane wersje: polsko- i niemieckojęzyczną. Gromadzi siedem niedługich herstorii – opowieści, pisanych z perspektywy feministycznej. Ich autorki to siedem Polek ze Szczecina (i okolic), Dolnego Śląska, Lubuskiego, Warszawy – sześć mieszka w Berlinie, jedna w Szczecinie – oraz dwie szczecinianki, autorki okładki i kolaży, dopełniających teksty. Zainspirowane berlińskim, działającym od dawna, Klubem Polskich Nieudaczników, założyły Klub Cudownych Kobiet. Uczestniczyły w pisarskich warsztatach, prowadzonych w siedzibie stowarzyszenia Polki w Berlinie (polkiwberlinie.de) przez Beatę Zuzannę Borawską. We wstępie do książki Borawska pisze, że niesie je „prąd twórczy”, druga fala feminizmu, energia siostrzeństwa i swoboda wypowiedzi. Nazywają siebie pisarkami.
Berlin jest głównym, albo jednym z głównych miejsc akcji prawie wszystkich opowieści. Halszka, bohaterka „Miasta z blizną” Agaty Jagny Czarkowskiej, nadal wyczuwa „bliznę muru berlińskiego”. Jej opowieść to pamiętnik codziennych wędrówek po Berlinie (mają tam one długą tradycję), który „ładnie się starzeje”, w którym są „klimatyczne knajpki w klimatycznych dzielnicach”, wschód z „postsowiecką topornością”, „monumentalny socrealizm, mający nagle urok”, metro, a w nim obicia siedzeń z motywem „seksualnego, religijnego i rasowego równouprawnienia”, „secesyjne kamienice z odrestaurowaną sztukaterią, parki niczym magiczne ogrody” i pomnik Pomordowanych Żydów Europy, przy którym przyjezdni gubią się, bo to „trochę labirynt, trochę cmentarz”. Choć dla Halszki emigracja to „przedziwne doświadczenie”, „dojmująca czarna dziura”, choć uważa, że Berlin to 900 km kw. powierzchni i tyleż kilometrów samotności, oraz miasto, „w którym szybko można się zanurzyć. I równie szybko utonąć”, to jednak właśnie ją „mocno trzyma przy sobie”.
Również bohaterka pierwszoosobowej „Żylety” Basi Borowskiej, napisanej piękną polszczyzną, odczuwa bliznę muru berlińskiego, który „kiedyś (…) wdarł się do miasta i rozłamał je na pół tak boleśnie, jak łamie się serce”. Jego los przypomina jej życie w „pokiereszowanej rodzinie”, w której wychowywała się w Polsce. Akcję „Żylety” przenosi więc do rodzinnej miejscowości i wspomnień z dzieciństwa, naznaczonego znikaniem ojca – „niebieskiego ptaka” w „klatkach z krat”, heroizmem mamy i miłością obojga rodziców. Czuła się przez nich kochana, co dało jej siłę. Dlatego teraz stara się robić dobre rzeczy: jest przyjaciółką Ziemi i powtarza na głos, w języku miasta, w którym mieszka, afrykańskie przysłowie: „Wielu małych ludzi, którzy w wielu małych miejscach robią wiele małych rzeczy, może odmienić oblicze świata”.
Sugestywna jest opowieść Joanny Kańdulskiej „Mieć szczęście do mężczyzn”; to monolog kobiety przez lata cierpiącej na późno zdiagnozowaną endometriozę i adenominozę. Są też dwa opowiadania o miłości: „Prawie smak” Natalii Raginii, autorki już dwóch autorskich książek, i „Na forever, Schatz” Magdaleny Joanny Deniz (akcja dzieje się w Berlinie i Warszawie). Agnieszka Karaś, autorka kolaży, publikuje miniaturę „Roślinne rewolucje”, w której pisze o swoich perypetiach z wegetarianizmem i ochroną ptaków.
Książkę zamyka „Autoportret I” Beaty Zuzanny Borawskiej. Tu także, jak w innych opowieściach, istotne jest doświadczanie ciała, lecz jest tu tłem dla relacji ze spotkań Niemek i Polek, mieszkających na pograniczu, związanych rodzinnie ze Szczecinem. Rodzice Niemek pochodzili z niemieckiego Stettina, a rodzice Polek przyjechali po wojnie już do Szczecina, zagospodarowując się w poniemieckich przestrzeniach. Polki i Niemki, córki wypędzonych, uciekinierów i przesiedleńców, opowiadają sobie nawzajem o swoich rodzicach, „mogą (…) pogadać jak kobieta z kobietą – po ludzku”. „Dla mnie – mówi jedna z nich – to spotkanie jest prawdziwym pojednaniem, (…) bez polityków, kamer, dziennikarzy, wstęgi, patosu”.
W publikację i promocję książki zaangażowały się: Stowarzyszenie Port Szczecin, berlińskie Stowarzyszenie Akcja na rzecz Praw Człowieka i Problemów Świata (AFRIW e.V.), Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, berlińskie wydawnictwo Klak, Księgarnia buchbund (Berlin), Księgarnia „Między wierszami” (Szczecin) i Magazyn Prestiż (Szczecin).
W siedzibie stowarzyszenia Begine – Treffpunkt und Kultur für Frauen e.V. w Berlinie (Potsdamer Straße 139), które jest miejscem spotkań kobiet różnych narodowości i w różnym wieku, czynna jest do końca listopada wystawa fotografii Karoliny Bąk, autorki zdjęć na okładce i skrzydełkach książki, oraz kolaży Agnieszki Karaś, które do niej powstały.
Bogdan Twardochleb
