Moje dzieciństwo i młodość w Łobezie / Łobzie. Antologia pokonkursowa i inne wspomnienia
Moje dzieciństwo i młodość w Łobezie / Łobzie. Antologia pokonkursowa i inne wspomnienia
Redakcja, koncepcja książki: Bogdan Zdanowicz
Stowarzyszenie Prowincja Łabuź, Łobez 2024, str. 256
ISBN: 978–83–695596–4‑7
Kilka lat temu Bogdan Zdanowicz, poeta, animator kultury, wydawca, urodzony i wychowany w Łobzie (on powiedziałby: w Łobezie), który wrócił do rodzinnego miasta po wielu latach pobytu w Krakowie, wymyślił konkurs na wspomnienia, a faktycznie na to, by zapisać pamięć. Nazwał go „Moje dzieciństwo i młodość w Łobezie/ Łobzie”. Wpłynęło pięć prac. Jury nagrodziło i wyróżniło: Ewę Rosicką, Wiesława Pokomedę, Teresę Cwynar, Elżbietę Janiszewską, Stanisława Kwaka.
Pięć nie za długich tekstów to za mało na książkę. Zdanowicz dołączył do nich wspomnienia pierwszych polskich mieszkańców miasta, publikowane w nieistniejącym już (niestety!), a niezapomnianym czasopiśmie „Łabuź”, dodał kolejne, będące efektem konkursu, ogłoszonego w 1983 roku, które udostępnił Eugeniusz Szymoniak, wieloletni dyrektor łobeskiej biblioteki, dołączył zdjęcia, kopie dokumentów, ocalałe zapiski z księgi milicyjnej z lat 1946–1955.
Książkę czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Maria Wójcik krótko przypomina pobyt na robotach przymusowych w III Rzeszy (dokładniej – w pobliżu dzisiejszego Goleniowa), a potem życie w zrujnowanym pod koniec wojny Łobzie, podobnie Kazimiera Czuja, która w czasie wojny była na robotach przymusowych w Austrii, a do Łobza przybyła rok później. Marian Zdanowicz przez trzy miesiąca jechał z rodzicami z Omska, Izydor Puzdyrewski – trochę krócej z Wileńszczyzny, Józefa E. Szlezyngier przywędrowała z Przemyśla. Znajdujemy w książce opisy powojennego miasta, otwieranie pierwszych sklepów, szkoły, zabawy dzieci: pociskami, karbidem, tym, co było pod ręką, odkrywanie bunkrów, spotkania przy pomniku Rolanda. Kazimierz Obuchowski, poznaniak, wybitny psycholog, profesor UAM, wspomina lata szkolne, maturę, swoje doświadczenia z Kościołem, Bogdan Idzikowski – m.in. pierwsze lata fascynacji big-beatem, przyjazd legendarnego Henryka Fabiana (to lata 60.) i budowę amatorskich radiostacji. Bogdan Sternicki utrwala pamięć o dawnych łobeskich bułkach i bufecie na stacji PKP, a Teresa Cwynar – o „ruskiej dzielnicy”. To nie wszystko.
Jak trudny był początek, uzmysławiają też zapiski z księgi milicyjnej. Przywołajmy niektóre, z sierpnia-października 1945: siedem kradzieży samochodów, samobójstwo Niemca Lindemana, sprawa K. Stefana, podejrzanego o szaber, poszukiwania S. Czesława, M. Józefa, D. Edwarda za pędzenie bimbru, poszukiwania 12 osób, „które ni z tego, ni z owego porzuciły pracę i znikły z Łobezu; jedna z nich podawała się za doktora i pułkownika WP, jedna była naczelnikiem Wydz. Komunikacji Urzędu Pełnomocnika Rządu na Pomorze Zachodnie”. Cytujmy dalej: „Najście dokonane przez żołnierzy polskich na obywatela Franciszka T., sprawa napadu rabunkowego w Ławiczce (dziś Resko), zabójstwo Niemca Gutknecht Henryka…”.
Warto spisywać i publikować wspomnienia, ocalone dokumenty, przekazywać pamięć.
