Szczecinianin z wyboru. Pamiętnik
Szczecinianin z wyboru. Pamiętnik
Bogdan Frankiewicz
Opracowanie: Ryszard Markow
Stowarzyszenie Archiwistów Polskich, Warszawa-Szczecin 2025, str. 256
ISBN 978–83–950099–6‑9
Autor pamiętnika pracował w Archiwum Państwowym w Szczecinie, wcześniej w Stargardzie, lecz znany był znacznie szerzej. Jego pamiętnik, który właśnie się ukazał, jest bez wątpienia ważnym wydarzeniem, zwłaszcza dla osób zainteresowanych losami postaci z związanych z regionem. Z rękopisu przygotował go do druku Ryszard Markow, przyjaciel autora, a przed laty też archiwista (m.in. w Urzędzie Wojewódzkim, Teatrze Polskim w Szczecinie, Operze i Operetce), potem m.in. wicedyrektor Teatru Polskiego, Opery na Zamku, Teatru Wielkiego w Warszawie, dyrektor Teatru Ateneum, działacz stowarzyszeń regionalnych i teatralnych, inicjator konferencji humanistycznych, autor artykułów i opracowań, w tym pierwszej monografii Klubu 13 Muz, która niestety wciąż nie można się ukazać.
Bogdan Frankiewicz urodził się w 1923 roku w Kostrzynie Wielkopolskim. Jego rodzina, obszernie rozgałęziona zwłaszcza w Wielkopolsce, ma swoje gniazdo w Sulmierzycach pod Krotoszynem. Ryszard Markow przybliża w książce jej dzieje, omawia też zawartość rękopisu. Znał Bogdana Frankiewicz od połowy lat sześćdziesiątych, a więc ponad ćwierć wieku, archiwistyki praktycznie uczył się w niego.
Musiała to być najlepsza szkoła. Jego mentor, przewodnik, a wkrótce przyjaciel i de facto członek rodziny, znał łacinę, niemiecki, francuski, angielski, włoski, czytał stare rękopisy, zwłaszcza niemieckie i łacińskie, co już wtedy było umiejętnością nieczęstą, a dziś jest bardzo rzadką. Jego dorobek omawia w książce Paweł Gut. Tu przypomnijmy więc tylko, że był autorem opracowań bardzo licznych zespołów archiwalnych oraz tak ważnych książek i opracowań, dziś już unikatowych, jak m.in. „Praca przymusowa na Pomorzu Zachodnim w latach drugiej wojny światowej” (1969) i „Sydonia” (1986), współautorem książek „Cmentarz Centralny w Szczecinie” (1988; m.in. z Ryszardem Markowem) i „Szczecińskie cmentarze” (z Andrzejem Łazowskim; 2003), artykułów o dziejach Kościoła katolickiego na Pomorzu Zachodnim, pomorskich Żydów, osadników francuskich, Polonii szczecińskiej przed 1945 rokiem, jeńców wojennych i robotników przymusowych w czasie II wojny, współautorem „Dziejów Szczecina”. Znany był też jako publicysta i felietonista, współpracował z regionalną prasą, pisał też wiersze, choć raczej ich nie publikował. Miał bliskie kontakty z niemieckimi szczecinianami, którzy po 1945 roku musieli ze Szczecina wyjechać. Mało kto pamięta, że wspólnie z kolegami, m.in. z niezapomnianym dr. Jerzym Podralskim, założył Klub Fajczarzy w Archiwum Państwowym. Obaj redagowali powielaczowy nieregularnik „Cybuch”. To były czasy! Śpiewał w Chórze Akademickim Politechniki Szczecińskiej, pasjami podróżował, a znając języki, pomagał wielu osobom w niezbędnych tłumaczeniach. Zajmował się tłumaczeniami również na potrzeby archiwum. Kochając Szczecin, tęsknił za Poznaniem.
Pamiętnik skupia się przede wszystkim na prywatnych, osobistych doświadczeniach, przemyśleniach i przeżyciach. Zaczyna się od roku 1934, gdy jego autor miał niecałe 11 lat, opisów Nakła nad Notecią, gdzie chodził do szkoły, okolicznych miejscowości, narastającego niepokoju przed wojną, zajęcia Zaolzia, wiary w siłę Polski i jej armii. Część pierwsza książki to również czas wojny głównie w Wyrzysku, nauka w szkole niemieckiej, relacje z przyjaciółmi, nauka gry na fortepianie, próby literackie, praca w starostwie, nalot amerykańskich samolotów na Poznań, echa powstania warszawskiego, roboty przymusowe gdzieś pod Toruniem, ucieczka Niemców z Poznania, koniec wojny. Bardzo ciekawe są krótkie uwagi o obyczajowości społeczeństwa lat wojny, postępującym braku wrażliwości, upadającego morale.
Następne części pamiętnika to studia na filologii romańskiej w Poznaniu, a także bardzo obszerny opis rocznego stypendium na uniwersytetach francuskich w 1950 roku w Lyonie i Paryżu – nie nauki w murach, co nauki podczas podróżowania i poznawania południowej Francji, Włoch, Szwajcarii, Monaco, Monte Carlo, uczestnictwa w życiu studenckim. Kolejne części to czas po studiach, przyjazd do zrujnowanego Szczecina, praca w zrujnowanym Stargardzie, potem w Szczecinie, refleksje o sztuce, literaturze, szczecińskim życiu muzycznym, o chórze, prowadzonym przez prof. Jana Szyrockiego, powtórny wyjazd do Francji tym razem na staż w Archiwum Narodowym w Paryżu. Mamy też w pamiętniku krótkie notatki o wydarzeniach politycznych w Polsce i na świecie.
Bogdan Frankiewicz miał niewątpliwy talent literacki, więc jego pamiętnik czyta się z dużym zaciekawieniem. Może być ważnym przyczynkiem do dziejów tworzącego się po 1945 roku w Szczecinie polskiego życia intelektualnego. Autor nie pisze o nim wprost, zdaje się, ze z ducha był outsiderem. Należy jednak domniemywać, że odnotował sprawy i spostrzeżenia dla siebie najważniejsze.
Bogdan Frankiewicz zmarł w 2003 roku. Pochowany jest w Poznaniu. Cieszył się ogromnym autorytetem, był niezwykle lubiany. Na Cmentarzu Centralnym posadzono poświęcone mu drzewko pamięci. Obok są drzewka Marii Frankel, też archiwistki, i Stefana Kwileckiego, wojewódzkiego konserwatora zabytków, a w pobliżu – Bolesława Tuhana-Taurogińskiego, pierwszego po wojnie dyrektora Archiwum Państwowego w Szczecinie.
Proces Greisera
Negatywnie o ludziach po wojnie, nikomu nie można zaufać, naciągacze,
Matura w 1946 roku w Poznaniu, studia na uniwersytecie, praca w biurze, uczy się języków (najpierw ekonomia, lecz przenosi się na romanistykę), francuski uważa za swój drugi język ojczysty, Międzynarodowe Targi Poznańskie (maj 1947). Potem jeszcze uczy się włoskiego. Szkoła muzyczna, lekcje śpiewu.
Pierwszy raz w Szczecinie na początku listopada 1947. „Okolica wcale nie nadzwyczajna. Bliżej Szczecina teren się wznosi, ziemia piaszczysta, porosła krzewami lub mokradła przy brzegach Odry. Przejazd przez bardzo długie i wysokie mosty drewniane wywołał lek (…) Miasto a raczej port i śródmieście są zniszczone. Jednak absolutnie nie podoba mi się dworzec. Jakoś powolne jest 5tempo życia w Szczecinie, nie ma rozmachu i życia typowo miejskiego, jak np. w Poznaniu. Brak też typowego człowieka – szczeciniaka”.
Drugi przyjazd na Zielone Świątki (maj 1948). Upał, piękne, zielone Pogodno, Głębokie, spotkania i spacery z przyjaciółmi. Szczecin podobał mu się coraz bardziej….
W Poznaniu śpiewał w chórze.
Wychowawca na koloniach na Golęcinie, jezioro Rusałka (Poznań).
Wyjazdy w Sudety, zwiedzanie Kórnika, wędrówki z przyjaciółmi po górach, wakacje, muzyka, granica nie można przekraczać, wyjazd latem na Mazury (spotkanie z Pablem Nerudą, jego żona i Jerzym Borejszą)…
Stypendium we Francji, studia na Wydziale Literatury uniwersytetu w Lyonie. Wyjazd po świętach 1949 roku. Długie oczekiwanie na wizę czeską, podróż do Pragi, pierwszy raz przekracza granicę, kilka godzin w Pradze, kilka w Paryżu, po raz pierwszy widzi telewizory („Naprawdę to rzecz bardzo ciekawa, podobna do filmu” s. 124), przejazd do Lyonu., w połowie stycznia w Lyonie.
Dwa miesiące w Lyonie, jeździ też w Alpy, do Nicei, Monte Carlo, Monaco,
Wielkanoc w Lyonie, wycieczka do Chamonic-Mont-Blanc., kolejką na Mont Blanc, zabawa studencka, Vienne nad Rodanem, Bordeaux, Beaujolais, wojna w Korei (czerwiec 1950), port w Biarritz nad Ataltykiem, Lourdes, Marsylia, Grenoble, , od października 1950 w Paryżu.
Grób Chopina w Paryżu, Biblioteka Narodowa, gdzie szuka materiałów do pracy magisterskiej o dramaturgii Saint-Georges de la Bouhelier Saint-Georges de Bouhélier (1876–1947), twórca ruchu poetyckiego, zwanego naturyzmem. Odkrycia. Zachwycenie bazyliką Sacré-Coeur (Bazylika Najświętszego Serca) – kościół na szczycie wzgórza Montmartre w Paryżu, widokiem Paryża u jej stóp.
Powrót do Poznania marzec/kwiecień 1951 – inny świat.
Egzamin dyplomowy, wiosną 1952 pierwsza posada w Niższym Seminarium Duchownym św. Rodziny w Kruszewie pod Poznaniem, gdzie uczył polskiego i francuskiego. Po zakończeniu roku szkolnego seminarium zostało zamknięte.
Wrzesień 1952 w Szczecinie, przypadkowo wszedł do Archiwum Państwowego i zaproponowano mu pracę i stanowisko kierownika. Czuł się tu niezależny. Mieszkał w Stargardzie: miał pokój. Miasto zniszczone. Jeździł służbowo po Pomorzu, poznawał małe miejscowości, dużo czytał. Czuje się jednak coraz bardzij samotny. Tęsknota za Poznaniem.
Od listopada 1953 mieszkał w Szczecinie.
17 lipca 20 sierpnia 1955 V Światowy Festiwal Młodzieży w Warszawie. Opiekuje się gośćmi z Francji – to wybitni ludzie kultury.
Wyjazd do Pragi
Tenor w Chórze Mieszanym Filharmonii Szczecińskiej.
1960 staż archiwalny w Archiwum Narodowym w Paryżu
Bogdan Twardochleb
